„Zmienia mnie czas” tytuł trafny jak nigdy. Mimo, że
dawno mnie tu nie było… to wróciłam. Ale to nie jest zwykły powrót, ja wróciłam
z bagażem doświadczeń. I z wieloma błędami, które popełniłam JA, nikt inny, tylko JA. Niech
ten wpis będzie swojego rodzaju próbą oczyszczenia duszy.
Czy chcę coś powiedzieć? Moje serce umiera, a ciało
żyje. Paradoks.
„Szukam
twoich śladów w śniegu
w mgławe drzwi bezsilnie pukam
i nie wierzę, że cię nie ma
chociaż wiem na próżno szukam“
Piszę to teraz z nadzieją, że przeczytasz. Bo może to tu umieszczone dotrze
bardziej niż powiedziane. Popełniłam olbrzymi błąd, często zastanawiam się jak
mogłam być tak głupia… jak mogłam zrobić coś, co zniszczyło wszystko. Nie wiem
gdzie podziały się moje priorytety, gdzie podziało się to co naprawdę czułam.
Byłam GŁUPIA, ale musisz pamiętać, że byłam niszczona. Teraz wiem jedno, chcę
to naprawić. Chcę Ciebie, chcę być dla
Ciebie i z Tobą. Jesteś moim jedynym, najukochańszym… MOIM… Proszę, tylko przy
mnie trwaj… Kocham Cię…
Chcę… chcę żebyś mi wybaczył.
Przyjdź do mnie z wiosną, z jej
dotykiem ciepła i z promieniami słońca. Przyjdź, czekam na Ciebie.
Oddam dużo za Warszawę. Za
Ciebie, za olbrzymią kołdrę, za pyszny koktajl, za długi spacer, za uśmiechów
100, garść radości, za wiarę w leprze jutro… ZA NAS.
Przepraszam…
Nie poddam się, będę walczyć, o
Ciebie, o NAS.
Chaotycznie to wszystko napisane,
ale to wpływ olbrzymich emocji jakie mną targają…
"Musisz mi
pomóc
bo wczoraj śmierć
pytała
szatniarza w
knajpie
co się ze mną
stało."
PS. Dużo mam
jeszcze do napisania... ale brak słów.