wtorek, 7 maja 2013

Ubzdurałam sobie, że napisanie wszystkiego mnie oczyści. Miejmy nadzieję, bo trzeba mieć siłę jeszcze na powtarzanie miliona rzeczy. 
A więc zapraszam: 
Czy ktoś takich nas pamięta? Ja pamiętam. 


"Musisz wiedzieć, że zmuszam się do tego by cokolwiek napisać bo wszystko zostało już dawno powiedziane. Skończyłam snuć opowieść o traceniu wszystkiego po kolei, tak jak traci się mleczne zęby. Wypadł ostatni, na tym koniec, nie mam nic więcej do opowiedzenia, niczego więcej nie przeżyłam. Wyjałowiony jest każdy dzień, przeanalizowane zostało każde zdanie."


To jest prawda. Cierpienie to samotność - jest jak klatka w którą jesteśmy zamknięci, boleśnie przygnieceni.  Cierpienie sznuruje usta - dlatego nie można krzyczeć. Dlatego nie można błagać o pomoc...
Cierpienie nie raz zmusza do tego, że odczuwasz wobec siebie odrazę i masz wrażenie, że jak powiesz komuś o tym cierpieniu to i w oczach drugiego człowieka będziesz odrażający...
Cierpienie to szczególny przypadek samotności.. cierpienie dotkliwe, zakorzenione, gnijące i wyniszczające człowieka wewnątrz.. cierpienie które wykrzywia obraz siebie i świata, sprawia że lusterko w które patrzysz pokazuje taki obraz jaki kreuje w Twoich oczach cierpienie. I nie potrafisz się uwolnić.
Cierpienie które każe iść Ci do ludzi i udawać że jesteś szczęśliwym nie poranionym człowiekiem. Zamyka Cię w ciemności, którą musisz ukrywać pod małym światełkiem, przyklejonego uśmiechu...
Ludzie spętani cierpieniem są samotni... bo mają zaciśnięte usta. Żeby nie krzyczeć...


Przez chwile popatrz jeszcze wstecz,
przez chwile choć zawachaj się.
Chyba czas juz wstać.
Zamknąć drzwi,
zniknąć we mgle.
Ty nie starasz się zatrzymać mnie.

wszystko co jakiś czas pęka.
jest tego zdecydowanie za dużo.  
emocji i całej mnie. 
a ja chciałabym wyjść z kimś na spacer.
usiąść na parapecie z kubkiem herbaty i porozmawiać.
chciałabym żeby ktoś wykrzyczał mi błędy.
podkreślił je grubą, czerwoną kreską.
po wszystkim dał kopa i powiedział, że będzie dobrze.
tak po prostu.

Tylko dlaczego to nie będziesz już Ty... 

Nie pomogło mi to co napisałam, 
ale mam nadzieję, że choć trochę się ułoży. 
Chciałabym powiedzieć: Nie umiem bez Ciebie. 
Ale boje się, że już muszę się nauczyć.

Psssyyt...   


piątek, 19 kwietnia 2013


A na zdjęciu Zuzanna w ulubionej bluzie, rok 2008, chwila przed egzaminem. Co w głowie? Ale... przepraszam, jak ta chmura się nazywa, a co oznacza? 

Ktoś zapyta, dlaczego to zdjęcie? 
No własnie... kiedy ja uczę się o jakiś płazach, gadach czy czymkolwiek, moja wodna jutro będzie przygotowywać sprzęt do sezonu, i jak dobrze pójdzie (szlak!) wypłyną na wodę... :(
Tak czy siak, życzę im udanej przygody! 

A co u mnie czysto prywatnie? Kolejne burze i wichury... Chyba brakuje mi siły. Do walki z Nim.
Jeśli parę spraw się zmieni - ma to szansę... Jeśli nie... ci... czarne scenariusze. 


Brakuje rozmów o cieście, 
myciu okien, o
 tym, że przecież maturę mogę poprawić. 
Brakuje tego, że...



P.S. 
Cześć piękna! :)


wtorek, 9 kwietnia 2013




„Zmienia mnie czas” tytuł trafny jak nigdy. Mimo, że dawno mnie tu nie było… to wróciłam. Ale to nie jest zwykły powrót, ja wróciłam z bagażem doświadczeń. I z wieloma błędami, które popełniłam JA, nikt  inny, tylko JA. Niech ten wpis będzie swojego rodzaju próbą oczyszczenia duszy.
Czy chcę coś powiedzieć? Moje serce umiera, a ciało żyje. Paradoks.

Szukam twoich śladów w śniegu
w mgławe drzwi bezsilnie pukam
i nie wierzę, że cię nie ma
chociaż wiem na próżno szukam“

Piszę to teraz z nadzieją, że przeczytasz. Bo może to tu umieszczone dotrze bardziej niż powiedziane. Popełniłam olbrzymi błąd, często zastanawiam się jak mogłam być tak głupia… jak mogłam zrobić coś, co zniszczyło wszystko. Nie wiem gdzie podziały się moje priorytety, gdzie podziało się to co naprawdę czułam. Byłam GŁUPIA, ale musisz pamiętać, że byłam niszczona. Teraz wiem jedno, chcę to naprawić.
  Chcę Ciebie, chcę być dla Ciebie i z Tobą. Jesteś moim jedynym, najukochańszym… MOIM… Proszę, tylko przy mnie trwaj… Kocham Cię…
Chcę… chcę żebyś mi wybaczył.

Przyjdź do mnie z wiosną, z jej dotykiem ciepła i z promieniami słońca. Przyjdź, czekam na Ciebie.

Oddam dużo za Warszawę. Za Ciebie, za olbrzymią kołdrę, za pyszny koktajl, za długi spacer, za uśmiechów 100, garść radości, za wiarę w leprze jutro… ZA NAS.
Przepraszam…

Nie poddam się, będę walczyć, o Ciebie, o NAS.

Chaotycznie to wszystko napisane, ale to wpływ olbrzymich emocji jakie mną targają…

"Musisz mi pomóc
bo wczoraj śmierć pytała
szatniarza w knajpie
co się ze mną stało."

PS. Dużo mam jeszcze do napisania... ale brak słów. 

środa, 13 lutego 2013




Dzień dobry, jutro walentynki!
Przecież to nic nie zmienia. 

Wczoraj był 12sty, myślałam sobie czy te 8 miesięcy coś we mnie zmieniło. A jeśli zmieniło, to co? Może to, że inaczej patrzę na wszelkie relacje. Milion razy zastanowię się zanim powiem "tak" lub "nie".


Mój drogi, czy to zdjęcie Ci coś mówi? Czy pamiętasz? Wiesz kiedy to było? Wiesz? To dobrze. A jeśli nie, to mówię Ci, że to był nasz pierwszy "czas". Nasze najpiękniejsze chwile. Gdańsk. Pamiętasz?

Lubię o Tobie myśleć. Moje serce wtedy szybciej bije, a myśli robią się bardziej proste. Czy też tak masz? Czy myślisz o mnie czasem? Czy jesteś? Czy choć przez chwilę w ciągu dnia Twoje myśli krążą wokół mnie? Czy zastanawiasz się czy zjadłam śniadanie? Czy wypiłam ulubioną kawę? A może myślisz co mam dziś na sobie?
Tak bardzo chciałabym wiedzieć co siedzi w Twojej głowie.


Dzielą nas kilometry. 

Nie mogłam dziś zjeść z Tobą śniadania, szkoda.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

coś w tym jest

Pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że mój związek to kompletna fikcja. Facet, mający 20 lat, który musi tłumaczyć się współlokatorowi dlaczego nie wraca na noc. Ba, nawet jak dochodzi co do czego, to nie mówi mu prawdy, bo noc spędzona z własną dziewczyną w mieście to prawie jak przestępstwo. Facet, który bardziej liczy się z opinią innych niż moją. W końcu też facet dla którego często bardziej liczą się inni, niż ktoś bliski. A mogłam wracać do domu, dla wszystkich byłoby to lepsze. Piszę to czekając na film w Cinema City w Wawie. Może przynajmniej 'Mój rower' będzie dobrym akcentem dziś.

piątek, 18 stycznia 2013

biologiochemiofobia

W przerwie romansu z biologią słucham tego:

Zastanawiam się czasem czy będzie mi dane za parę miesięcy leżeć w łóżku, z olbrzymią kołdrą, nie spoglądając na telefon, bo przecież wszystko co jest mi potrzebne będzie obok. Obecnie czeka mnie walka... ostatnie, decydujące 100 dni. Uda się, mam nadzieję. 


Za kilkanaście godzin przywita mnie stolica, cieszę się!


Szczęścia nie można mieć,
szczęście się miewa.

początki początków

Postanowiłam zacząć to robić pod wpływem chwili. Ot tak dla siebie, w przyszłości może jeszcze dla kogoś.
Ciekawe ile wytrzymam. Kolejna próba, może potrwa dłużej niż 4 miesiące. 

Siedząc nad atomem, jego budową, problemami chemicznymi i ewolucjonizmem myślę sobie, że... nie wolno zmuszać ludzi do akceptowania czegoś co jest robione wbrew im. Nie można zmusić nikogo do cieszenia się z czegoś co tak naprawę rani nas od środka.

A więc, nie zmuszaj mnie. 





Psyytt... nie masz tego adresu, może to i lepiej.